wtorek, 11 lipca 2017

Szósty rozdział


Beta: Sovbedlly

            Zapowiadało się, że ostatni piątek września tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego siódmego roku będzie burzowy. Ciemne chmury zgromadziły się nad Hogwartem, zwiastując deszcz. Na szczęście był ranek i do końca lekcji pogoda mogła ulec zmianie.
            Panna Evans miała nadzieję, iż jeszcze się rozpogodzi. Nienawidziła, gdy padało. Kochała słońce, a myśl o nadchodzącej jesieni, która w Wielkiej Brytanii zazwyczaj jest deszczowa, napawała ją smutkiem. Już pod koniec września było chłodno, dlatego większość uczniów ubierała już nieco cieplejsze ubrania.
            Lily siedziała przed klasą i prowadziła rozmowę z Severusem, a raczej monolog, ponieważ ona mówiła, a Snape tylko ją słuchał.
           – Severusie, słuchasz mnie? – Pstryknęła palcami przed jego oczyma.
           – Yhym – mruknął, a dziewczyna prychnęła z irytacją, po czym wstała i podeszła do Dorcas Meadowes.
           – Cześć. – Przytuliła na przywitanie koleżankę. – Co słychać?
           – To co zwykle. – Wzruszyła ramionami. – Nic ciekawego. – Uniosła lewy kącik ust. – A ty co powiesz ciekawego, Lily?
           – Severus mnie wkurzył.
           Dorcas mogła się tego spodziewać. Zazwyczaj, gdy była zła na Ślizgona, „przyczepiała się” do niej. W pewnym momencie Meadowes zaczęło to denerwować. Na pewno nie były przyjaciółkami, lecz gdy Lily, pokłóci się z Severusem, od razu biegnie do niej albo do jakiejś innej koleżanki. Nie chodziło jej o to, że miała cały czas z nią rozmawiać, śmiać się czy plotkować, ale od czasu do czasu rzeczywiście mogłaby zapytać, jak się czuła, co u niej słychać. Nigdy nie powiedziała tego, co myślała. Dorcas już przyzwyczaiła się do takiego zachowania Lily.
           – Co znowu zrobił? – zapytała, wzdychając.
           – Nie słucha mnie – odrzekła Evans.
           – Naprawdę? – Uśmiechnęła się pod nosem brunetka. Wiedziała, iż Lily często się obraża, ale że o takie pierdoły już nie. – Tylko o to poszło?
           – Chyba aż o to. – Zaakcentowała drugie słowo.
           – Lily... Przesadzasz, naprawdę. – Położyła dłoń na jej ramieniu.
           Panna Evans prychnęła pod nosem, co tylko utwierdziło Dorcas w jej przekonaniu. Zaśmiała się cicho, po czym podeszła do Huncwotów. Dobrze wiedziała, iż Lily, delikatnie mówiąc, za nimi nie przepadała, jednak ona ich lubiła. Szło z nimi porozmawiać o wszystkim, pożartować i miło spędzić czas. Szczerze powiedziawszy, wolała towarzystwo chłopaków niż dziewczyn. Może było to spowodowane tym, że gdy rozmawiała, a raczej przysłuchiwała się rozmowom, często ktoś był obgadywany. Naprawdę tego nie lubiła. Stroniła od obgadywania innych, dlatego bardziej odpowiadało jej towarzystwo chłopaków.
           – Cześć – przywitała się, przybijając piątkę z Remusem. – Z czego tak się śmiejecie?
           Tymi słowami rozpoczęła luźną pogawędkę z Huncwotami, natomiast Lily Evans przyglądała się całej sytuacji. Czasami brakowało jej tego, co właśnie widziała – tej luźnej rozmowy o wszystkim i o niczym. Owszem, Severus był jej bardzo bliski, lecz zazwyczaj mieli ustalone tematy i kurczowo się ich trzymali. Panna Evans postanowiła udać się do swojego ulubionego miejsca w całym zamku – hogwarckiej biblioteki.
           Hermiona Granger, w tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym siódmym Lavoisier, przeklinała w myślach swoje ponad tygodniowe zaćmienie mózgu. Przecież to takie oczywiste! Była nauczycielką w Hogwarcie, więc mogła wejść do działu Ksiąg Zakazanych. Wiedziała, iż na pewno znajdzie tam coś, co pomoże jej w naprawie zmieniacza czasu. Nie zastanawiała się długo, tylko od razu pobiegła do biblioteki. Poprosiła panią Pince o klucze do tej części księgozbioru. Ta spojrzała na nią z dziwną miną. Nie rozumiała takiego zachowania nowej nauczycielki, jednak nie pytała, tylko dała Hermionie klucze do działu Ksiąg Zakazanych. Pani Pince, od kiedy tylko przyjęła się Lavoisier, wydawało się, iż coś z kobietą jest nie tak. Ufała jednak Dumbledore'owi, dlatego nie mówiła nikomu o swoich przemyśleniach.
           Hermiona weszła do działu Ksiąg Zakazanych. Po plecach przeszedł ją nieprzyjemny dreszcz. W ogóle nie pamiętała, by w przyszłości ten dział był oddzielony jakąś kratą. Zauważyła to dopiero trzy dni temu, gdy przechodziła obok niej, kiedy szukała czegoś o zmieniaczach. W przyszłości Hogwart zaopatrzył się tylko w sznur, który każdy z łatwością mógł przeskoczyć. Nie miała zielonego pojęcia, czym to było spowodowane, jednak pierwsze, co przyszło jej na myśl, to to, iż jacyś uczniowie po prostu zniszczyli tę piękną kratę.
           Była naprawdę niczego sobie. Wyglądała, jakby była wykonana ze złota, lecz Hermiona nie dała się nabrać i od razu zauważyła, że to po prostu zaklęcie. Oprócz tego miała na sobie kilka zdobień w postaci sów, gałązek różnych roślin oraz papieru. Prezentowała się naprawdę okazale.
           Hermiona westchnęła, widząc ilość książek, w których potencjalnie może znaleźć coś o zmieniaczach. Nie wyobrażała sobie, jak to wszystko przeszuka. Przecież tam znajdowało się tyle regałów! Pierwszą myślą, jaka wpadła jej do głowy, było, żeby poprosić kogoś o pomoc, jednak szybko odrzuciła tę myśl. Wyciągnęła różdżkę w nadziei, że zaklęcie coś pomoże.
           –
Accio książki o zmieniaczach czasu – powiedziała formułkę zaklęcia.
           Tak jak myślała – nic się nie wydarzyło. Stwierdziła, że nie zostało nic innego niż wziąć się do pracy. Zaczęła od pierwszej półki po prawej stronie od wejścia. Powoli przeglądała tytuły i szukała czegoś, co mogło ją zainteresować. Ku jej niezadowoleniu nie odnalazła niczego o zmieniaczach ani o podróżach w czasie. Pomimo tego, że zostało jej jeszcze dziewięć półek dość pokaźnej wielkości, straciła nadzieję na znalezienie czegokolwiek w tym wielkim księgozbiorze, jednak szukała uparcie dalej.
           Niespodziewanie w oczy rzucił jej się tytuł Zmieniacze czasu – wszystko, co powinieneś o nich wiedzieć i nie tylko. Hermiona aż klasnęła w dłonie i szybko wyciągnęła książkę. Bez zastanowienia wzięła ją i wzięła się za dalsze poszukiwania. Przeglądała półki kolejne minuty, jednak tym razem bez skutku.
           Nagle usłyszała trzaśnięcie, które dochodziło od strony wejścia do działu Ksiąg Zakazanych. Wstała (ponieważ szukając książek, musiała przykucnąć) i wyszła zza regału. Po jej plecach przebiegł nieprzyjemny dreszcz. Spojrzała, czy ktoś czasem jej nie śledzi – nikogo nie zauważyła. Ulżyło jej, gdyż bała się, iż ktoś mógłby zacząć koło niej węszyć. Samo jej pojawienie się w Hogwarcie mogło wydawać się podejrzane, a to, iż szukała czegoś w dziale Ksiąg Zakazanych tym bardziej. Stwierdziła, że to nie był odpowiedni dzień na poszukiwania czegoś o zmieniaczach czasu. Po prostu wyszła z części biblioteki, za którą nie specjalnie przepadała. Za każdym razem, kiedy wchodziła do działu Ksiąg Zakazanych, nie czuła się komfortowo. Chciała zamknąć kratę, lecz nie potrafiła przekręcić klucza w kłódce. Lepszym pomysłem było podanie go pani Pince i poproszenie by to ona zamknęła tę część biblioteki. Wypożyczyła jeszcze książkę i wróciła do swojego dormitorium.
           Panna Evans odetchnęła z ulgą, gdy kątem oka dostrzegła cień Lavoisier kierujący się ku wyjściu działu Ksiąg Zakazanych. Wiedziała, że gdyby nauczycielka przyłapała ją na wejściu do tej części biblioteki, miałaby przechlapane. Bardziej bolało ją to, iż zostałaby zszargana jej opinia wzorowej uczennicy niż strata punktów dla domu bądź w najgorszym wypadku wylądowanie na dywaniku u Dumbledore'a.
           Kiedy upewniła się, że nie ma nikogo w dziale Ksiąg Zakazanych, wyszła zza regału. Czuła nutkę podekscytowania, znajdując się w tej części biblioteki. Zawsze ciekawiło ją, co takiego znajdowało się wśród tych wszystkich książek, a właśnie nadarzyła się okazja, by to sprawdzić, dlatego nie mogła sobie odpuścić. Wzięła głęboki wdech i oparła się plecami o ścianę, dłonie spoczęły na kolanach. Naprawdę bała się, iż ktoś ją przyłapie. I tak prawie się stało. Pani Pince zamknęła dział Ksiąg Zakaznych, jednak nie zauważyła Lily. Jej uwadze nie umknęło, iż bibliotekarka użyła
Colloportusa, więc otwarcie drzwi nie będzie takie proste. Miała nadzieję, że jej scyzoryk się do tego nada. Otwierał naprawdę wszystko: każdy zamek, słoiki, puszki, pudełka i co tylko jeszcze tylko mogło przyjść do głowy. Czasami Lily zastanawiała się, z czego był wykonany, skoro nie złamał się, kiedy otwierała czasem mocniejsze rzeczy niż scyzoryk.
           Kiedy pani Pince zamykała dział Ksiąg Zakazanych Lily, chciała oprzeć się o ścianę, jednak jej dłoń natrafiła na inny materiał – było to drewno. Gdy się odwróciła, zobaczyła drzwi. Były w brązowym kolorze, a klamka wyróżniała się złotym kolorem. Panna Evans chwilę zastanawiała się, czy wejść, jednak ciekawość wzięła górę i Lily nacisnęła na klamkę i weszła do pomieszczenia.
           Na początku nic nie widziała, ponieważ panowała tam ciemność, lecz po chwili wyciągnęła różdżkę i wypowiedziała zaklęcie:
           –
Lumos.
           Kilka metrów przed sobą ujrzała podest, gdzie stało coś przykrytego szarym materiałem. Zagryzła dolną wargę. Walczyła z tym, by nie spojrzeć pod materiał. Już była pewna decyzji, żeby wyjść z pomieszczenia, lecz w ostatniej chwili szybkim krokiem weszła na podest. Ręka jej drżała. Bała się tego, co może odkryć pod materiałem.
Cholera, Lily, bądź odważna!, próbowała się zmotywować. Raz, dwa i... trzy! I odkryła, że pod wielkim, szarym materiałem znajdowało się lustro – duże z napisem u góry „AIN EINGARP ACRESO GEWTEL AZ RAWTĄ WTE IN MAJ IBDO”. Zastanawiała się, co oznaczały te słowa, jednak nie miała zielonego pojęcia, jak to rozszyfrować.
           W końcu spojrzała w lustro. Widziała siebie i Petunię, które uśmiechają się do siebie. Za nią stał jakiś chłopak z burzą włosów. Nie wiedziała, kim był, ponieważ widziała jedynie zarys postaci. Wpatrywała się w obraz w lustrze przez kilka minut.
           Z transu wyrwało ją trzaśnięcie drzwi. Aż podskoczyła, naprawdę się wystraszyła. Gdy odwróciła się, nie zobaczyła nikogo. Powolnym krokiem podeszła do drzwi i, uchylając je, wychyliła się, by spojrzeć na zewnątrz. Poczuła na swoim ramieniu dziwne mrowienie i momentalnie zrobiło jej się chłodno.
           – Ktoś wie, że tutaj jesteś? – zapytał ktoś stojący za nią. – Ktoś poza mną?
           – Nie – odpowiedziała drżącym głosem; nie odwróciła się, by spojrzeć, kto do niej mówi.
           – Och, no tak – mruknęła dziewczyna stojąca za Lily. Panna Evans wiedziała, że to kobieta – rozpoznała to po głosie. – Niedobrze by było, gdyby ktoś się dowiedział, że tutaj przyszłaś.
           Panna Evans się odwróciła. Ujrzała za sobą ducha dziewczyny – młodej, może starsza o kilka lat od Lily.
           
            Kim jesteś?
           – Helena Ravenclaw – powiedziała przejeżdżając dłonią po futrynie. Lily dopiero teraz zauważyła, że są na niej wymalowane dwa kruki – jeden biały, drugi czarny. – Ty nie musisz mi się przedstawiać. Lily Evans, szósty rok, wzorowa uczennica, fenomenalna z eliksirów, przyjaciółka Severusa Snape'a.
           Lily z wrażenia otworzyła buzię. Skąd ona, do jasnej cholery, to wszystko wiedziała? Evansówna była zdezorientowana zaistniałą sytuacją.
           – Skąd to wszystko wiesz?
           – Obserwowałam cię od początku roku. – Od niechcenia zarzuciła włosy do tyłu. – Wydajesz się ciekawą osobą.
           – Co masz na myśli, mówiąc
ciekawą?
           – Masz coś w sobie – mruknęła Helena.
           – Dlaczego tak mówisz? Przecież nic mnie nie wyróżnia. Jestem zwykłą dziewczyną.
           – Zadziwia mnie twoja ufność – stwierdziła Ravenclaw. – Zadziwia mnie twoja ufność do Severusa. Jesteś pewna, że to twój przyjaciel?
           – Oczywiście. – Oburzyła się panna Evans. – Jestem pewna jego przyjaźni w stu procentach. A nawet dwustu!
           – Może powinnaś zastanowić się dwa razy – powiedziała Helena, unosząc brwi. – Ludzie mają różne oblicza. Może stara się ukryć coś przed tobą. Może nie wszystkie jego intencje są dobre. Może chce cię zwieść. Zastanów się dwa razy, Lily. – Spojrzała prosto w zielone oczy dziewczyny, kładąc dłoń na jej ramieniu. – Zastanów się, kto jest wrogiem, a kto przyjacielem.
           Po tych słowach duch Raveclaw zniknął, a Lily Evans czuła, że coś w jej dotychczasowym życiu się zmieniło. Nie rozumiała, dlaczego Ravenclaw mówiła o Severusie jako... zdrajcy. Czy rzeczywiście tak było?Nie dochodziła do niej ta informacja. Oczy jej się zaszkliły, a ona wyszła z tego przeklętego pomieszczenia. Czuła, jak łzy spływają po jej policzkach, gdy otwierała drzwi, by wyjść z działu Ksiąg Zakazanych. Na szczęście udało jej się. Scyzoryk nie zawiódł i tym razem. Zamknęła jeszcze raz drzwi zaklęciem i ruszyła w stronę swojego dormitorium. 
Słowa Heleny naprawdę wzbudziły w niej swego rodzaju niepokój. Nie chciała za wszelką cenę dopuścić do siebie myśli, że Severus może być fałszywym przyjacielem, który chce po prostu ją wykorzystać do swoich celów. Ostatnio zauważyła, iż Snape chodzi jakiś przygaszony, nie chce z nią prawie w ogóle rozmawiać. Myślała, że to tylko chwilowe.
           Idąc zmartwiona przez korytarze Hogwartu, w końcu doszła do wieży Gryffindoru, następnie weszła do pokoju wspólnego. Zauważyła, iż siedzą tam Huncwoci. Gdy zobaczyła, że chłopcy się na nią patrzą, założyła na twarz maskę obojętności i prychnęła. Nie chciała za wszelką cenę pokazać swoich emocji, a na pewno nie im. James spojrzał porozumiewawczo na Remusa i Syriusza – pewnie zauważył, iż płakała.
           Kiedy weszła do dormitorium, rzuciła się na łóżko i zaczęła płakać w poduszkę. Zastanawiała się, czy rzeczywiście Helena Ravenclaw mówiła prawdę. Chciała wierzyć, że Severus nie miał wobec niej żadnych złych zamiarów, a jego przyjaźń była szczera, jednak coś nie dawało jej spokoju. Nie wiedziała, co ma zrobić. Przecież nie mogła zapytać tak po prostu go o coś oskarżyć. Miała nadzieję, iż to, co powiedziała Helena, było jednym wielkim kłamstwem.
           Hermiona siedziała przy biurku w swojej sypialni. Na szczęście było widno, więc miała większe szanse na naprawę zmieniacza... Albo chociaż wykrycie, co się zepsuło. Podejrzewała, że było to klepsydrium, jednak w grę wchodził również obrotnik. Złamał się na pół, a Hermiona szczerze wątpiła w to, czy można go tak po prostu skleić. W książce, którą znalazła w dziale Ksiąg Zakazanych, w sumie nie dowiedziała się nic więcej niż z tej, którą wypożyczyła wcześniej. Kompletnie nie rozumiała, dlaczego znajdowała się w tamtej części biblioteki. Spojrzała do książki o zmianiaczach.
           Obrotnik – część wokół klepsydrium. Odpowiada za to, o ile zmieniacz przenosi w czasie. Obrotnik ma jedną z najmniej skomplikowanych budów ze wszystkich części zmieniacza. Jest wykonany z zaczarowanego złota oraz srebra. Oba metale zostają przepalone, następnie odlewane do formy. Po wyjęciu należy zaczarować je zaklęciem Dissendium (znalazło ono zastosowanie także w zmieniaczologii).

           Hermiona z trzaskiem zamknęła książkę, po czym przyjrzała się jeszcze raz zmieniaczowi. Wzięła kartkę i pióro, które miała pod ręką i zaczęła pisać po kolei, co musi zdobyć, by naprawić zmieniacz czasu: szkło ze słowiczych piór, wiąz, sproszkowany róg jednorożca, srebro oraz zaczarowane złoto. Wiedziała, że najtrudniejszy do znalezienia był róg jednorożca. Nie wolno było krzywdzić tych zwierząt, a Hermiona nie widziała innego wyjścia jak tylko pozyskać go w jakiś sposób bezpośrednio od zwierzęcia. Gdyby chciała je zdobyć, kupując je, mogłaby zwrócić czyjąś uwagę.
           Stwierdziła, że na dzisiaj skończy pracować nad zmieniaczem i pójdzie powiadomić uczniów, którzy mają zostać przyjęci do Klubu Ślimaka. Doszła do wniosku, że weźmie najzdolniejszych uczniów. Wśród nich był Anthon Nott. Przyjmując go do Klubu Ślimaka, miała okazję, by w jakiś sposób odebrać mu zmieniacz. W końcu to był powód jej podróży w czasie. Nie brała Notta tylko ze względu na jej misję, ale także na talent. Anthon przejawiał zdolności w warzeniu eliksirów i miał sporą wiedzę o nich.
           Oprócz niego do Klubu Ślimaka chciała wziąć Remusa Lupina, Lily Evans, Severusa Snape'a, Marcusa Avery'ego, Annabelle Fletcher, Daisy Everett oraz Alexa Wolfe. Widziała prawdziwy potencjał w tych uczniach. Poprosiła ich na lekcjach, by zjawili się w sali eliksirów koło siedemnastej.
           W międzyczasie dziewczyna schowała do kieszeni swetra zmieniacz. Hermiona wyszła ze swojego lokum i ruszyła w stronę lochów. Nie lubiła tamtego miejsca. Pewnego wieczora chciała pójść do dyrektora i poprosić, żeby przeniósł klasę w inne miejsce (konkretniej w takie, gdzie dociera dużo światła i nie jest ponuro), jednak powstrzymała się. Jej zdaniem byłoby to kolejne ingerowanie w przeszłość – może i mała zmiana, ale nie chciała jeszcze bardziej mieszać.
           Nie minęło pięć minut, a Hermiona już była w sali eliksirów. Ku jej zaskoczeniu przed nią siedzieli wszyscy uczniowie, których prosiła, by  tam przyszli.
           – Zapraszam – powiedziała, gdy otworzyła drzwi, a następnie uczniowie weszli do środka. – Poprosiłam was tutaj, ponieważ chciałabym, abyście dołączyli do Klubu Ślimaka. Dla niezorientowanych już tłumaczę, czym jest. To taki klub, gdzie odbywają się spotkania raz na miesiąc, może na dwa miesiące. Po prostu trochę tam porozmawiać, zjeść coś dobrego. – Uśmiechnęła się. – Zostaliście wytypowani przeze mnie, ponieważ uważam, że każde z was ma talent i dużą wiedzę. Więc jak? Wszyscy się zgadzają?
           Nikt nie odpowiedział, dlatego Hermiona uznała, iż wszyscy na to idą.
           – Dobrze. – Oparła się o biurko. – Pierwsze spotkanie odbędzie się za dwa tygodnie w sobotę. Jakieś pytania?
           Ponownie cisza. Chyba po prostu powiedziała wszystko zwięźle i na temat, więc nie musiała niczego więcej tłumaczyć.
           – Dobrze. Więc dziękuję wam, że się zjawiliście.
           Uczniowie zaczęli wychodzić klasy po kolei, a gdy wszyscy wyszli Hermiona zamknęła drzwi. Cieszyła się, iż już nie musiała martwić się o to, kogo przyjąć do Klubu Ślimaka. Nie chciała wziąć byle kogo. Uważała, że zasługują na to tylko inteligentne i utalentowane osoby.
           – Proszę pani! – zawołał ktoś zza pleców Hermiony, gdy miała już odejść. Panna Granger odwróciła się i zobaczyła biegnącego ku niej Syriusza. – Bo ja ten... Mam pytanie, że ten... Bo ja i chłopaki... Bo my mamy problem i myślimy, że pani może nam pomóc.
           – A jaki to problem? – Uniosła brwi Hermiona.
           – Pani pójdzie za mną – powiedział szybko Syriusz. Patrzył wyczekująco na Hermionę.
           – No dobrze, ale jeśli to jakiś głupi żart, to macie szlaban przez dwa miesiące. – Szatynka zacisnęła wargi w wąską linię. Znała Huncwotów od paru tygodni i nie chciała, by zrobili jej jakiś dowcip.
           Syriusz prowadził nauczycielkę przez pół zamku, aż doszli do ściany, gdzie znajdował się Pokój Życzeń. Łapa stanął przed nią, zamknął oczy, a przed nim pojawiły się drzwi. Wraz z Hermioną wszedł do środka.
           Oczom Hermiony ukazał się pokaźnych rozmiarów pokój. Nie znajdowało się tam nic oprócz kilku książek i twardej posadzki - praktycznie nie do zdarcia. Ściany były lekko obdrapane, jednak zadrapania wyglądały na świeże, ponieważ nie zostały jeszcze niczym zabrudzone.
           – Więc jaki to macie problem?
           – Taki. – Syriusz wskazał na Jamesa, który właśnie wyszedł z drzwi znajdujących się po prawej stronie od wejścia. Hermiony nie zdziwiłby ten widok, gdyby nie poroże na głowie chłopaka.
           – Merlinie! – krzyknęła panna Granger.
           – To tylko tak źle wygląda. – Machnął ręką James. – Pomoże mi pani z tym?
           – Oczywiście. – Hermiona szybko wyciągnęła różdżkę z kieszeni swetra i za pomocą kilku zaklęć usunęła poroże.
           – Merlinie, jest pani wielka. – James mocno przytulił nauczycielkę. Gdy ta zmrużyła oczy, szybko ją puścił i cofnął się o krok. – Znaczy... Dziękuję bardzo.
           – Nie będę pytać, jak to zrobiliście – powiedziała rozbawionym tonem głosu.
           – Długa historia.
           – Dlatego nie pytam. – Uśmiechnęła się subtelnie Hermiona. – Ale mam inne pytanie. Dlaczego akurat mnie tutaj przyprowadziliście?
           – Bo ten... pani zna się na rzeczy i wiemy, że pani jest w porządku – zaczął Syriusz. – Wiemy, że pani nie powie o tym nikomu.
           – A skąd taka pewność? – Uniosła brwi.
           – A powie pani?
           – Nie. Jaki miałabym w tym cel?
           Chwilę jeszcze porozmawiali. Okazało się, że w Pokoju Życzeń byli tylko Syriusz, James i Peter. Remusa nie było. Hermiona dobrze znała powód, dlaczego tam się zjawili, jednak nie mogła nic o tym powiedzieć. W końcu jeśli przybyła z Francji i wcześniej ich nie znała, skąd to niby wiedziała?
           Drzwi do Pokoju Życzeń się otwarły, do środka wszedł Remus.
           – Co ja wam mówiłem?! – Ewidentnie się zaperzył. – O, pani profesor... – Podrapał się po głowie.
           Hermiona chciała parsknąć śmiechem, lecz wiedziała, że byłoby to nie na miejscu. Dziwnie się czuła, wiedząc coś, co Huncwoci uważali za wielki sekret. Chciałaby im wszystko wyjaśnić, ale wtedy mogłaby „zepsuć” przeszłość i nie wiadomo, jak potoczyłyby się sprawy w przyszłości.
           – Dobrze, ja już się będę zbierać, chłopcy. – Zaczęła iść w stronę drzwi. – Uważajcie, żeby to się nie powtórzyło.
           – Do widzenia, pani profesor – powiedział szybko Syriusz.
           Hermiona nie zdążyła już odpowiedzieć, ponieważ zamknęła za sobą drzwi. Powoli szła w stronę swojego lokum. Rozmyślała o całej swojej podróży w czasie. Bała się, że już zmieniła jakoś przeszłość. Chociażby ta sytuacja na Pokątnej z Narcyzą Malfoy. Od kilkunastu dni nie dawało jej to spokoju. Miała przez to wszystko jedną nieprzespaną noc. Bardzo chciała pomóc pani Malfoy, jednak wiedziała, że równałoby się to ze zmianą przeszłości, a w tym przypadku miałoby to duże znaczenie. Największą zagwozdką było dziecko, które Narcyza niosła na rękach, chciała je w jakiś sposób obronić. Nie ulegało wątpliwości, że to jej córka, lecz coś tu nie pasowało Hermionie. Przecież jedynym dzieckiem Malfoyów był Draco, który jeszcze się nie urodził. Panna Granger naprawdę nie wiedziała, o co w tym wszystkim chodziło.
           Szatynka wsadziła ręce do kieszeni swetra. Było jej zimno w dłonie, profesor Dumbledore chyba oszczędzał na ogrzewaniu. Chciała złapać zmieniacz, jednak nie miała go w kieszeni. Sprawdziła drugą – również go nie było.
           – Cholera jasna. – W tamtym momencie Hermiona naprawdę się wystraszyła. Jeśli by go nie znalazła, zostałaby w tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym siódmym. Miała nadzieję, że go szybko znajdzie i nie wpadnie w niepowołane ręce. Od razu rozpoczęła poszukiwania.



_____________________________________________________________

Hej, kochani! :)
Na samym początku chciałam was bardzo przeprosić za ten kilkudniowy poślizg. :> Po prostu nie zdążyłam napisać rozdziału... Znaczy miałam połowę, ale mi się nie podobało i pisałam wszystko od nowa. :P Mam nadzieję, że mi wybaczycie. ;)
Jak zapewne widzicie, zmieniłam szablon. Jak wam się podoba? ;) Mi osobiście bardzo. <3 Potrzebowałam zmiany i doszłam do wniosku, że muszę coś zmienić i w sobotę napisałam sobie css'a do tego szablonu. :)
Kolejna zmiana... 
Może niektórych zaskoczę, niektórych nie, ale zmieniłam nick. :) Z zakręcona01 na Netka. Szczerze mówiąc, potrzebowałam tej zmiany. Jakoś mi tamten nick nie do końca odpowiadał, wymyślałam go na szybko, wiec szału nie było. xd A skąd się wziął ten? Sprawdzając z przyjacielem znaczenie naszych imion, zobaczyłam zdrobnienie Netka i mi się spodobało. Z resztą podaję wam linka do stronki, bo można się pośmiać z opisów.  - KLIK ;D U mnie zgadza się tak w 90%. xD
A tak w ogóle jak mijają wam wakacje? Jakieś plany? A może już gdzieś wyjechaliście?
Ja w tym roku nie wybieram się na żadne wczasy, tylko takie krótkie wycieczki jednodniowe. :) Udało mi się już odwiedzić zamek w Mosznej. :) Powiem szczerze, że bardzo ładny - taki polski Hogwart. xD A tak na serio, to chyba już do końca życia ten zamek będzie mi się kojarzyć z trupkiem, który znajduje się na jedenej z wież. :P W ogóle pani przewodnik mówiła, że to pacjent (bo obok znajdowało się skrzydło szpitalne) i nie wiadomo, na jaką chorobę psychiczną zmarł, a mój tata wyskoczył z tekstem, że to może doktor. xd Kocham mojego tatę! ;D
Damn! Ale się rozpisałam! Dobra, już kończę, bo was pewnie zanudzam. :P
Ślę uściski!
Netka

19 komentarzy:

  1. No nie wierzę, że jestem pierwsza. Ja? Ja? Serio, ja?
    No ja coś tak przeczuwałam, że Huncwoci będą chcieli od Hermiony pomocy. W końcu do kogoś musieli z nią pójść, a dziewczyna dopiero co zaczęła uczyć. W dodatku jest miła jak na nauczycielkę i uczy eliksirów. Akurat eliksirów. ;D
    Trochę zdziwiło mnie, że Helena zapytała Lily, czy jest pewna przyjaźni Severusa. Głównie dlatego, że to podejrzane (dlaczego duch by się przejmował akurat jej losem?). Chyba że duchy już naprawdę nie mają się czym zająć w Hogwarcie. Poza tym, skąd Helena może cokolwiek wiedzieć o zajęciach Severusa i jego myślach, aby móc wygłaszać tego typu kwestie? W ogóle zabawne, na początku myślałam, że Snape wlazł do działu Ksiąg Zakazanych, nie Evans, jednak się nie pomyliłam co do tego, że nikt Hermiony nie śledził (uwaga, śledzie, idę do śledziowni napchać się wami ;p).
    Sama bym z ciekawości poszła do działu Ksiąg Zakazanych. Znając życie, znalazłabym tam najciekawsze pozycje do czytania.
    Zabawne, ze zwierciadłem Ain Eingarp miałam kontakt jako pierwsza, a wciąż, gdy o nim pomyślę, wskakuje do głowy nazwa ,,The Mirror of Erised”.
    Tak sobie pomyślałam... może ktoś ukradł Hermionie zmieniacz. Jajca byłyby połamańca, gdyby to był Nott. Tak, podejrzewam go.
    W moim przypadku nie ma co wybaczać, ale jeśli chcesz, możesz wybaczenie ode mnie przyjąć. Skoro poczujesz się wtedy usatysfakcjonowana. ;D
    Wcześniej nie zwróciłam nawet uwagi na szablon, ale zmieniłam wersję i tak, podoba mi się. Jest jednocześnie skromny i bogaty.
    Ja kiedyś ciągle zmieniałam nicki, ale ostatnio nie zmieniam, bo ten mi jakoś wyjątkowo pasuje, na razie.
    Z początku myślałam, że masz na imię Żaneta. Moja siostra ma tak właśnie na imię i czasem mówię na nią ,,Neta”, częściej jednak używam pełnego imienia.
    Zobacz, czy opis Ciebie się sprawdza także przy innych imionach. Powinno tak być, bo one są pisane specjalnie tak, by pasowały.
    Ja nazywam się Aleksandra, jeśli Cię to ciekawi. I padłam na tym:
    ,,Aleksandra jest jednak nazbyt zaborcza i lubi robić z ludzi swoich niewolników. Zdolności przywódcze doskonali od najmłodszych lat.”
    Ja jadę nad morze w następnym miesiącu, jeśli nic innego nie wypadnie.
    Sama bym wyskoczyła z tekstem, że to doktor. Tyle osób przychodziło do niego z problemami, a w końcu się odbiło to na lekarzu. A tak w ogóle nie da się umrzeć (chciałam powiedzieć ,,zemrzeć”, hahae) na chorobę psychiczną, tylko ta choroba może prowadzić do pewnych destrukcyjnych działań, niemniej wcale nie musi.
    Nie, uwierz mi, nie, a gdybyś mnie zanudziła, po prostu zignorowałabym Twoje notatki pod rozdziałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, a jednak ci się udało. ;D
      Na początku myślałam właśnie, żeby to Severusa posłać za Hermioną do działu Ksiąg Zakazanych, ale później to zmieniłam i.. w sumie jest lepiej. :) Nie mogę zdradzić nic o słowach Heleny. :>
      Ale, wiesz, duchy w Hogwarcie to tak mają prawie że wszędzie dostęp. No bo co to za problem przejść gdzieś przez ścianę? xD
      A też nie mogę powiedzieć o zmieniaczu. >.< Choćbym chciała, ale co to będzie za niespodzianka dla czytelników, jeśli zdradzę. :P Znaczy to aż takie nie jest, żeby nie przewidzieć, ale delikatny element zaskoczenia być musi. ;)
      Miło mi, że podoba się szablon. :D Co ja się nawyzywałam nad prawą kolumną! xD Nie umiałam ustawić koloru, aż w końcu doszłam do wniosku, że dopiszę "!imporant" i voila - działa. :D
      Kiedyś miałam taką sytuację, że się przedstawiłam, a ktoś źle zrozumiał i później mówił, że jestem Żaneta, a ja tak delikatnie uświadomiłam, że jest głuchy. xd Tak, bardzo miła jestem. :P
      To dobrze, że komuś chce się czytać te notki, bo w sumie po to to piszę. :D

      Usuń
    2. Czasami udać się musi, haha. Ja tak mam, że często czytam nowo dodany rozdział po upływie dwóch lub trzech dni od otrzymania powiadomienia. Bywa też tak z odpowiadaniem na wiadomości bądź komentarze. Moje życie nie jest wyłącznie blogosferą, więc wiadomo. Haha, przypomniało mi się, jak na jakiejś stronie chłopak napisał, że niepokoi go to, że dziewczyna nie odpowiada na wiadomość trzy dni. Wywnioskowałam, że nie chodziło wcale o krótką wiadomość, więc... trochę mnie to rozśmieszyło, przyznam.
      Niby tak, ale każdy się zorientuje, że jest śledzony przez ducha. Prędzej ktoś zwróci uwagę na takiego ducha niż na zwykłego człowieka.
      Głuchy nie, ale akurat nie dosłyszał. To normalne. Jedna sprzedawczyni w Empiku to tak mówiła, że prawie jej nie rozumiałam, a po włosku na pewno nie mówiła, hahae. Dlatego po włosku, bo coś tam rozumiesz, ale języka nie znasz na tyle, by rozumieć wszystko.
      Dla własnego uspokojenia myśli oraz wracania do niektórych rzeczy zapewne również.

      Usuń
    3. A u mnie to różnie bywa, kiedy czytam rozdział. ;p Staram się jak najszybciej, bo później robię sobie zaległości i nie jestem na bieżąco. ;>
      No tak, ale taki duch może przez ściany sobie chodzić i jest taki trochę incognito, ani nie widać, ani nie słychać. ;)
      Heh, mam taką znajomą, która mówi mega szybko, a ja nie umiem nic zrozumieć. :P Zawsze ją proszę, by troszkę wolniej mówiła, ponieważ nic nie rozumiem. xd

      Usuń
  2. Lily jest wkurzająca, ale mało mnie to dziwi, bo na ogol nie przepadam za Evans w opowiadaniach, szczegolnie na Poczatku. Twoja denerwuje mnie duża interesownością wobec koleżanek i pewnego rodzaju hipokryzja. Wlasciwie ciekawi mnie, co az tak ja ciągnęło do Działu Ksiąg Zakazanych, tak nagle, przecież taki Slughorn juz dawno by jej dał normalne pozwolenie... No ale. Zdziwiło mnie to troche. Jesli chodzi o Hermione, to nie odpowiada mi zbytnio, że nie potrafi sie odnaleźć, naprawdę nke moge uwierzyć, ze tyle czasu zajęło jej uświadomienie sobie, ze moze ot tak pójść do Działu Ksiąg Zakazanych. To juz chyba zgubienie zmieniacza czasu mniej mnie zaskoczyło, choc troche tez. No chyba ze to nie przypadek,co byłoby najciekawsza opcja. Ostatnia uwaga merytoryczna dotyczy klubu Ślimaka-jakoś watpię, by Slughorn nie wcielił do niego juz wczesniej Lily czy Severusa...
    Podoba mi sie za to, ze Hermiona zdobyła zaufanie Huncwotow i ze poprosili ją o pomoc. To naprawdę o czymś świadczy. No i cały czas mam przed oczami Jamesa z rogami na głowie :)
    Zapraszam Cię na Niezależnośc i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że Lily na taką wyszła. Tak miało być, więc jestem zadowolona. ;) Lily po prostu bardziej wykorzystała okazję, niż żeby ją tam ciągnęło. Czysta ciekawość.
      Hermiona była trochę "oszołomiona" całą tą podróżą. Po prosu uwzięła się na przeszukiwanie tej normalnej części biblioteki (tak, prawie że od razu znalazła książkę. xd) w nadziei, że coś tam znajdzie.
      Hermiona miała wybrać z trzech ostatnich roczników uczniów, dlatego poinformowała także Lily i Severusa. :) Nie wiedzieli, czy w tym roku również byli członkami klubu.
      Jak pisałam ten fragment, to na ustach cały czas miałam uśmiech. :D

      Usuń
  3. Hej, hej! Witaj! :D
    Wakacje mnie chyba za bardzo rozleniwiły xD Komentuje rozdział po trzech dniach od publikacji, kiedy przeczytałam go jeszcze we wtorek xD Ale doszłam do wniosku, że najlepiej się coś ocenia, kiedy minie pierwsze "wow". Jest się chyba bardziej obiektywnym. ;D
    Może zacznę od Lily Evans... W pierwszym momencie, kiedy czytałam, przyznam, że mnie mocno irytowała, a już punktem kulminacyjnym było to jak zakradła się za Hermioną do Działu Ksiąg Zakazanych. W tedy aż się we mnie gotowało. Ciśnie trochę opadło, kiedy wpatrywała się w lustro i rozmawiała z Heleną. A teraz moje przemyślenia z perspektywy czasu; zachowanie Lily (nie pochwalam go) wobec koleżanek jest po części dla mnie zrozumiałe. Dlaczego? Ona od początku, jeszcze przed Hogwartem, przyjaźniła się z Severusem, myślę, że przez to nie zawierała głębszych więzi z innymi np. koleżankami z sypialni. Ta przyjaźń jej wystarczała. Jednak z biegiem czasu,kiedy ona i Severus oddalali się od siebie, zaczęła potrzebować kogoś komu będzie mogła się wygadać, kogoś kto nie był Snape'em. Zwykle tym kimś stają się rodzice czy rodzeństwo, w przypadku Evnas padło na koleżanki z którymi wcześniej nie miał bliższych kontaktów, z czego wniknęła tak dziwna relacja (Julka bawi się w nastoletniego psychologa fikcyjnych bohaterów bloga xD). Mam jeszcze luźną sugestię do zwierciadła. Lily na prawdę nie potrafiła rozszyfrować tego napisu (O.o) liczyłam na jej większą pomysłowość, ale cóż, ona też człowiek xD.
    Komentarz każdego chłopaka do fragmentu "Severusie, słuchasz mnie? – Pstryknęła palcami przed jego oczyma.– Yhym – mruknął, a dziewczyna prychnęła z irytacją" - pewnie ma okres. Spędziłam 11 dni oazy z kolegami, którzy, kiedy tylko byłam zła pytali czy nie mam okresu, a ja byłam tylko niewyspana xD To taka anegdotka na rozluźnienie atmosfery xD
    James z jelenim porożem - wycieram łzy rozbawiania spływające z policzków :D
    A co do zaginionego zmieniacza, dlaczego mam przekonanie, że to Huncowoci go mają... Znaczy, że oni go znaleźli xD
    Kończę ten dziwny komentarz :D
    Życzę weny! :*
    Pozdrawiam ^^
    jushi

    Ps.Tak jak już pisałam pod poprzednim rozdziałem szablon jest przecudny! <3 A co do wakacji, 5 lipca wróciłam z tej oazy\pielgrzymki z Włoch, teraz to też tylko jednodniowe wypady, aby młodszy brat mógł się wyszaleć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać, ja też stałam się leniwcem. xd Zamiast odpisać wcześniej, to dopiero dzisiaj odpisuję. Matko, co te wakacje robią z człowiekiem? xD
      To był w sumie celowe z Lily. Miała irytować. :)
      Matko, Julka, ty to rzeczywiście mogłabyś być psychologiem postaci. xD Może ja cię tam gdzieś wpiszę i Hermiona, Lily, Snape i cała reszta będzie tam do ciebie chodzić w ramach terapii. xD
      Ale tak szczerze... Kto by wpadł, że to od tyłu trzeba przeczytać. ;p No ja na pierwszy rzut oka, bym na to nie wpadła, tylko wpatrywała się jak głupia w lustro. xd
      Powiem szczerze, że o tym okresie też pomyślałam. xD Heh, chłopaki się nie znają. xD Od razu okres... Trzeba trochę pomyśleć. xd
      Cieszę się, że ta scena z rogami ci się podobała. :D Miała być takim pozytywnym akcentem w tym wszystkim. ^^
      Nic nie powiem o zmieniaczu. :>
      Nie jest dziwny. ;)
      Miło, że szablon się podoba. ^^ Chciaż z perspektywą czasu mi się już nudzi. xDD
      O, ale fajnie. :) Zawsze chciałam udać się do Włoch. :D Ale takie wypady jednodniowe najlepsze, a już całkiem, jak się na spontanie jedzie. :D

      Usuń
  4. Hej, hej!
    Loffki, kisski za Jamesa z porożem. Serio, jak przeczytałam Hermionowe "Merlinie!" to zaczęłam się śmiać xDD Best riakszion ewer.
    Podpisuję się pod ludźmi wyżej. Też jakoś nie potrafię ścierpieć panny Evans. Boże, jak ja nie lubię takich ludzi... Mam taką szczerą nadzieję, że dostanie od Ciebie mocno w łeb. Tak żeby ją to pobolalo *mina diabła*. Ogółem to gdyby nie fakt, że zaatakowała swoim towarzystwem Dorcas, może bym ją jeszcze ścierpiała, ale, ale... No irytująca panienka no. Dodajmy do tego, że nie lubię Dorcas (a pewnie będzie miała znaczenie w opowiadaniu) i pewnie jakoś bliżej się zaprzyjaźni z Evans... Będę tak pluła na nie jadem, że się kobity nie pozbierają.
    *modli się, by nie występował Doriusz*
    Doriusz zepsuje szansę na fajne Sirmione :'( Tak, tak, wciąż wierzę w lekkie Syriusz/Hermiona. Ale to takie delikatne. Nie musisz jakoś ich specjalnie akcentować, wystarczy kilka momentów Sirmione. Plosę? *mina kota ze Shreka*
    Wracając do Lily (bo jakby inaczej?) ekhem... No, no, niech pomyśli nad tym swoim zaufaniem do Severusa. Fajnie będzie czytać o tym, jak ich przyjaźń się rozpada. Byleby tylko Hermiona nie próbowała naprawiać ich przyjaźni, bo ja już serio będę latać z kijem od miotły i walić bohaterów po łbach.
    Tak, tak, Hermionka, nie będziesz zmieniać przyszłości... yhym. A ja politykiem zostanę. Ba, w Maroko będę urzędować. Ba, będę codziennie na palmy wchodzić i zbierać kokosy, żeby pić mleczko ._.
    James taki słodziak, przytula Hermionę <3 Aww, kocham go, aczkolwiek jeszcze bardziej Syriusza *ykhym* Sirmione *ykhym*. No no.
    (Mowa o scyzoryku) "Czasami Lily zastanawiała się, z czego był wykonany, skoro nie złamał się, kiedy otwierała czasem mocniejsze rzeczy niż scyzoryk." Jeju, tak trochę nieprzemyslane zdanie. No ale rozdział niebetowany, więc rozumiem. XD
    "Widziała siebie i Petunię, które uśmiechają się do siebie. Za nią stał jakiś chłopak z burzą włosów." Współczuję Jamesowi takiej kobiety jak Lily [*]
    Wiesz, całkiem nieźle sobie radzisz bez bety, aczkolwiek pojawiają się tam czasem błędy, jaki literówki czy interpunkcja. Ale tak to jest dobrze :3
    Ogółem to wakacje są całkiem spoko. Ostatnio byłam na działce u babci na parę dni. I w ogóle czytałam ten rozdział 2 razy i 2 razy próbowałam go skomentować, tylko że taki tam Internet... Stwierdziłam "pierdolę, nie robię" i zaczekalam z komentarzem do powrotu do domu. A za dwa tygodnie wyjeżdżam do Chorwacji B)
    Pozdrawiam!
    CanisPL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć! :D
      Nawet nie wiesz, jak mi miło, że podobała się scena z Jamesem. :D Chyba ta scena będzie jedną z moich ulubionych w tym opowiadaniu. :D
      Czyli udało się! :D Lily wyszła na taką, jaką miała wyjść. ^^
      No nie powiem o Dorcas, o co będzie chodziło w opowiadaniu, ale przyznam się, że ją lubię. :) Na pewno bardziej niż Lily. :)
      A czy się zaprzyjaźnią, to zobaczymy. ;>
      Canis, ja cię najmocniej przepraszam (normalnie mnie znienawidzisz chyba za to. xd), ale naprawdę nie planuję tutaj Sirmione. Lubię ten pairing, ale tutaj zaplanowałam już coś innego. ;p (Chociaż z moim pisaniem jest tak, że w połowie nagle przychodzi mi do głowy jakiś pomysł i zmieniam, dużo zmieniam, dlatego nie mówię też nie, ale na 99,9% będzie coś innego. :P)
      Matko, zrobiłaś mi taką ochotę na kokosa. >.< Chociaż jakieś Rafaello czy coś. xD
      Ej, ja naprawdę nie wiem, o co chodzi w tym zdaniu. xD A w zbetowanej wersji nie jest to zaznaczone jako jakiś błąd, także już całkiem zbaraniałam. ;p
      Wiesz co? Napisałam ten rozdział i popadłam w taką euforię, że parę razy go przeczytałam i wstawiłam. Może to przez to były te wszystkie literówki i cała reszta błędów. xD
      Cieszę się, że wakacje w porządku. :) Szczerze, to zrobiłabym to samo. ;) Jestem już tak przyzwyczajona do światłowodów, że jak mam jakiś internet z sieci, albo z czegokolwiek, to mam nerwy jak stąd do Gdańska. Nad morze mam kawałek. xDD Mieszkam w opolskim, więc no. :P
      Ulala, to życzę miłego wypoczynku w tej Chorwacji. ^^
      Również pozdrawiam!

      Usuń
    2. Och, nie, Dorcas ;-; Przez blogaskowe Jily tak mi zbrzydła ta postać, że nie potrafię na nią patrzeć. No, ale jakoś dam radę. Dla podróży w czasie jestem w stanie zrobić wszystko xD
      Sirmione [*] A napisałabyś kiedyś o nich jakąś miniaturkę? Albo jakąkolwiek miniaturkę? xd
      Też mam ochotę na kokosa xDD Polecam lody Princessa Kokosowa. Jest zarąbista.
      Kurde, dziwnie się czuję, jak ktoś się do mnie zwraca Canis xD W grach zawsze miałam inny nick, tylko na portalach zdecydowałam się na CanisPL. I jak teraz nie widzę nigdzie "Hannah" albo "Edzia", to się czuję tak jakoś nienaturalnie ;-; Więc mów mi Hannah albo Edzia, proszę xd
      Tak wgl przypomniałam sobie o kilku rzeczach:
      1. Bardzo ładny szablon. Lubię takie, aczkolwiek na dłuższą metę potrzebuję czegoś innego xd
      2. Z moim imieniem zgadza się tak w 80%. Nie miewam napadów złości ani nie idealizuję ludzi. Ale reszta to prawda XD
      CanisPL

      Usuń
    3. Hm, w moim opowiadaniu Dorcas chce zrobić raczej pozytywna postacią, więc moze Cię do niej przekonam. ;)
      Zastanowie się nad tą miniaturka. Nie mam pomysłu, a w pisaniu miniaturek jestem beznadziejna (wierz mi, wiem co mówię. ;p), ale jak będę mieć jakiś pomysł to może coś tam napisze. ;) Specjalnie z dedykacją dla Ciebie. ;D
      Jejku, nie jadłam tych lodów. Ale skoro polecasz, to jutro kopne się do sklepu. xD
      O, nie wiedziałam, zawsze jakoś tak po nicku do kazdego pisze, ale teraz będę wiedzieć. ;) Chyba bardziej mi pasuje Edzia. ;)
      A tak w ogóle skąd pomysł na Canis? ;) Jakoś tak teraz dopiero nad tym się zastanowilam. ;p
      Szablon na pewno się zmieni, ale dopiero za jakis czas, ponieważ na razie ten mi się podoba. :)
      Heh, te opisy imion są śmieszne. Śmiałam się z mojego przyjaciela, ponieważ opis kompletnie nie pasował. ;p Ale za to później wypominalam mu jedna rzecz. *śmieje się zlowieszczo* Och, taka zła ja. xd

      Usuń
    4. Dedykacja <3 Aww, to życzę powodzenia w pisaniu. Ja mam dwie miniaturki już zaczęte (takie dodatki do opowiadania). Ale u Ciebie to się nie mogę doczekać ^^
      Hehehe, Canis to z łacińskiego Psia Gwiazda. Tak, kiedyś miałam dosłownie obsesję na punkcie Syriusza xD
      Ja się z mojego brata właśnie naśmiewałam xD Jak przeczytałam, że umie "powstrzymać swoje namiętności", to zaczęłam się tak strasznie śmiać XD Cóż, też będę wypominać do końca życia.

      Usuń
    5. Ulala, to ja czekam. <3 A z ta moja miniaturka, to mi sie przyda to "Powodzenia".xD Boże, ja tam bardzo nie umiem w pisanie miniaturek. xD
      Aaaaa, czyli to stąd się wzięło. ;D Ale szczerze, to fajnie brzmi. ;)
      Haha, to ja akurat w ogóle o czym innym przeczytałam. xD Ale to jest dobre. ;D

      Usuń
  5. O Lily jak na razie złe zdanie sobie wyrobiłam. Wyszła na interesowną osobę. Nic dziwnego, że Dorcas ma dość jej zachowania. Teraz jestem ciekawa jak Lily po słowach Heleny spojrzy na przyjaźń z Severusem.
    Zastanawiam się co mogło stać się ze zmieniaczem. Nie wydaje mi się że mogła go gdzieś zostawić, więc może ktoś jej go ukradł. Ale kto miałby to zrobić.
    No i podoba mi się, że Huncwoci mogą mieć do Hermiony takie zaufanie.

    Czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak dobrze, że nie polubiłaś Lily. ^^ Tak miało być. :D
      Co się stało ze zmieniaczem w kolejnych rozdziałach. ;)

      Usuń
  6. #MagiczneSmakołyki #PieprzneDiabełki

    Hej, hej :)
    Na początek odniosę się do rozdziału piątego. Przyjemnie się go czytało i muszę też przyznać, że całkiem szybko. Wydawał się mi lekki. Oczywiście stworzyłaś bardzo zgrabny i ładny opis z książki, miałam wrażenie, że czytam jakiś naukowy tekst, a to bardzo dobrze ;). Niestety, trochę zawiodłam się na opisie sceny z atakiem śmierciożercy. Brakowało mi w nim tej dozy grozy i wyczuwalnego napięcia. Dobrze, że Hermiona zachowała zimną krew, ale wciąż moim zdaniem jej postawa była zbyt nienaturalna? Trochę sztuczna, powiedziałabym. Biorąc pod uwagę fakt, że w czasach, z których przybyła, jest już grubo po wojnie, to ten atak powinien nią, chociaż minimalnie wstrząsnąć, zadziwić, może nawet na chwilę sparaliżować?
    Niestety, to do mnie nie przemówiło.
    A przechodząc do rozdziału szóstego...
    Przede wszystkim końcówka raczej mi się nie spodobała. Oczywiście, rozumiem, że był to Twój zabieg celowy, wprowadzenie większej akcji, itp., ale mnie jakoś to nie przekonuje. Stawia Hermionę w bardzo złym świetle: ona – odpowiedzialna, rozważna młoda kobieta – zgubiłaby tak cenną rzecz, jak zmieniacz czasu? Mam nadzieję, że szybko się on znajdzie... Ta sytuacja może wywołać naprawdę tragiczne skutki... Bo, co jeśli to właśnie ten zmieniacz czasu miał Nott? O ile dobrze pamiętam McGonagall mówiła, że zmieniacz Anthony’ego należał do tych, które przenoszą w czasie najwyżej o kilka dni, ale co jeśli się myliła? W sumie sama nie wiem, co o tym myśleć.
    Osobiście nie przepadam za Lily Evans, jakoś irytuje mnie, że zawsze była gloryfikowana, jako najlepsza ze wszystkich postaci... Nie ukrywam, że przedstawiłaś ją tutaj mniej więcej tak jak ja ją sobie wyobrażałam, chociaż odniosłam wrażenie, że nieco Cię poniosło. Lily wydała mi się aż zbyt negatywna, za mało różnorodna. Chociaż może w kolejnych rozdziałach jeszcze rozwiniesz jej wątek. Zwłaszcza, że po tej rozmowie z Heleną, zapowiada się naprawdę interesująco.
    Muszę kolejny raz pochwalić, za bardzo ładny zapis w książce, którą Hermiona czytała. Zgrabny i zrozumiały, brawo! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na koniec wspomnę jeszcze o paru rzeczach, które troszkę mnie irytowały: są to niestety powtórzenia, a także kilka innych błędów, o których możliwe, że już wcześniej pisałam.
      Między innymi w rozdziale piątym:
      Minął tydzień od przyjęcia się Hermiony jako nauczycielka eliksirów. Wcześniej myślała, że praca nauczyciela to czysta przyjemność(..).
      Przede wszystkim powinno być, jako nauczycielki eliksirów., a dalej może powinnaś zamienić to nauczyciela na profesora, wyglądałoby to znacznie zgrabniej.
      Tutaj
      Zdecydowanie bardziej nakładała nacisk na praktykę niż teorię.
      z kolei chodzi o złe wyrażenie, nie ma czegoś takiego jak nakładanie nacisku, istnieje wyrażenie kłaść nacisk(...), jak również to bardziej też trochę źle wygląda, więc może lepiej gdyby zdanie brzmiało tak:
      Zdecydowanie większy nacisk kładła na praktykę, niż teorię.?
      Muszę też napisać, że tu też wkradła Ci się pewna nieścisłość:
      – Drętwota! – krzyknęła, powalając zaklęciem Śmierciożercę.
      Panna Granger podbiegła do kobiety. W tym czasie Śmierciożerca uciekł.

      Drętwota to zaklęcie oszałamiające, w różnych okolicznościach albo wywołuje utratę przytomności, albo zatrzymanie jakiegoś obiektu, osoby. Więc jeśli Hermiona trafiła śmierciożercę i – jak napisałaś – powaliła go tym zaklęciem, to on za chwilę nie mógł od tak sobie wstać i uciec. Już lepiej byłoby, gdybyś napisała, że Hermiona krzyknęła owe zaklęcie, lecz nie trafiła.
      W rozdziale szóstym natomiast znalazłam tylko dwa powtórzenia, więc jest zdecydowanie lepiej ;):
      Lily siedziała przed klasą i prowadziła rozmowę z Severusem, a raczej monolog, ponieważ ona mówiła, a Snape tylko ją słuchał.
      – Severusie, słuchasz mnie? – Pstryknęła palcami przed jego oczyma.

      Może lepiej byłoby zakończyć zdanie na tym: Lily siedziała przed klasą i prowadziła rozmowę z Severusem, a raczej monolog, ponieważ tylko ona mówiła. i dodać w celu podkreślenia tylko?
      A tutaj:
      – Nic ciekawego. – Uniosła lewy kącik ust. – A ty co powiesz ciekawego, Lily?
      radziłabym wyrzucić to ciekawego w drugiej wypowiedzi Dorcas, tak by zostały: A ty, co powiesz, Lily, wyglądałoby to zdecydowanie ładniej i uniknęłabyś powtórzenia ;).
      Pozdrawiam serdecznie,
      Charlotte Petrova
      (Na bloga trafiłam dzięki Akcji Komentatorskiej „Magiczne Smakołyki”. Więcej szczegółów tutaj.)

      Usuń
    2. Właśnie wiem, że w tym rozdziale coś mi nie wyszło z opisem emocji i będę musiała coś pozmieniać. Ale przyznam się bez bicia, nie mam na to na razie weny. :>
      Może rzeczywiście Hermiona wyszła na nierozgarniętą, ale po tym wszystkim, kiedy się przeniosła w czasie, trochę się zagubiła w tym wszystkim. Ma dwa główne problemy: swój zmieniacz i ten Notta. A co to za problem, żeby przez przypadek coś wypadło z kieszeni, w tym przypadku zmieniacz?
      Zgadzam się z tymi błędami, muszę to poprawić, bo wtedy rzeczywiście będzie lepiej.
      Również pozdrawiam!

      Usuń